Loading

Umiejętność szycia jest modna, czy przydatna?

Czy szycie na maszynie jest modne, czy przydatne?

Dlaczego w ogóle wracać do dawno zapomnianego fachu, jak szycie na maszynie (krawiectwo) czy szewstwo? Przemysł chętnie i szybko zastąpił nam to rzemiosło, w które kiedyś wiele osób wkładało tyle pracy i zaangażowania. Przecież dzięki temu mamy tanie ubrania. Dzięki temu nie przypada jedna para butów na całą rodzinę, a utrata płaszcza nie kończy się dramatyczną śmiercią urzędnika, jak w opowiadaniu N. Gogola. Czemu więc nie szaleć na wyprzedażach, korzystać z tych dobrodziejstw szybkiej i taniej mody? Szybko i tanio nie każdemu jednak odpowiada. Wśród nas są tacy, którzy zamiast tego chcą żyć i ubierać się twórczo, etycznie, praktycznie czy wygodnie. A niektórzy są po prostu sentymentalni. Wtedy, tak jak ja, siadają do maszyny.

Sentymentalnie

Janka Suszyńska, moja babcia.
Szycie kojarzy mi się z moją babcią, wiejską krawcową. To przy jej stole uczyłam się liczyć na guzikach i patrzyłam, jak babcia rysuje formy na tkaninie. Szyje na Gritznerze napędzanym mechanicznie nogą. Na tej maszynie nauczyłam się szyć.  
Maszyna bieliźniarka Gritzner z początku XX w. 
  Ponadto szycie kojarzy mi się z szafą pełną resztek tkanin, które mama przynosiła z zakładu odzieżowego, w którym pracowała. Uwielbiałam je wyjmować i układać na nowo. Po prostu to było moje przeznaczenie, zawsze blisko szycia. Kiedyś fach przechodził w rodzinie z pokolenia na pokolenie, choć nie jest to teraz konieczne, to jednak wyrastając obok tych codziennych czynności, chłonie się je. Wiele szyjących osób ma takie wspomnienia i początki. A potem, zaczyna się widzieć praktyczną stronę szycia.  

Praktycznie

  Hmm, mogę zaszyć tę dziurę w poszewce, podłożyć zasłony, uszyć ścierkę. To proste, szybkie i nie muszę za to płacić. Szybko znajdują się praktyczne zastosowania. A skoro zaszyję dziurę, to może przerobię tę spódnicę, która jest na mnie za duża? A może obetnę rękawy w bluzce i będzie, jak znalazł na lato? No skoro już poćwiczyłam na starych ubraniach, to może warto zacząć szyć nowe? W taki sposób zaczęłam szyć i choć nie zawsze to wychodziło, i do tej pory nie wychodzi za każdym razem idealnie, to szycie daje mi radość. Jestem do bólu praktyczna, więc nie ma dla mnie nic lepszego niż  tworzyć rzecz, która jest potrzebna i wykorzystywana na co dzień.

Wygodnie

Ubrania szyte przemysłowo tworzy się tak, aby pasowały na jak największą liczbę ludzi i sprzedało się ich jak najwięcej.
Szyfon poliestrowy.
  W zasadzie, gdybym nie potrafiła szyć, to nie nosiłabym nigdy sukienek. Tak, mam nietypową figurę i nie jestem w stanie kupić sukienki w sklepie. A sukienka to dla mnie najbardziej praktyczne i wygodne ubranie. Nie zgadzam się, aby ubranie mnie krępowało, cisnęło, obcierało, ograniczało. To nie jest kwestia kaprysu, nie wszyscy jesteśmy wycięci z jednej formy, ale to nie jest powód do wstydu czy rezygnowania ze swoich potrzeb. Ubrania szyte przemysłowo tworzy się na „przeciętną sylwetkę”, tak aby pasowały na jak największą liczbę ludzi i sprzedało się ich jak najwięcej. W efekcie na każdego zaczyna oznaczać na nikogo. Problemy mają często osoby wysokie, niskie, tęższe, noszące większe rozmiary, nietypowo zbudowane. Rozmiarówka w „sieciówkach” to temat bardzo popularny i burzliwy. Może większość z nas nie ma z tym problemu czy założy rozmiar M czy L, ale co z tymi, dla których jest to egzystencjalny problem? Kiedy już znajdziesz coś co pasuje w miarę dobrze, to zastanów się ile sztuk tego modelu sprzedało się na całym świecie. Setki tysięcy? Tak, masz dużą szansę spotkać na ulicy osobę ubraną tak samo jak Ty, w każdym zakątku świata.  
Dzianina wiskozowa.

Twórczo

Czasem chcę być szarą myszką i wtopić się w tłum, ale czasem chcę się odróżniać. Wyróżnić się w taki sposób, który płynie z mojej natury, charakteru, nastroju i widzenia świata. Czy można lepiej się wyrazić niż całym sobą, pokazując światu obraz jaki chcemy wykreować swoim strojem? Nie tylko na szczególne okazje i dla innych, ale na co dzień dla ukojenia własnych emocji. Czy też wręcz przeciwnie, dla rozbudzenia naszej szalonej natury. Nie bez przyczyny strój był przez wieki wyrazem i wyznacznikiem statusu, bogactwa, przynależności do grupy społecznej, etnicznej, kulturowej, wskazywał na wykonywany zawód. Oczywiście był też narzędziem buntu na przykład dla moodsów czy hippisów.

Etycznie

Okazuje się, że branża odzieżowa mogłaby spokojnie konkurować z przemysłem paliwowym jeśli chodzi o odpady i zanieczyszczenie środowiska.
Nie da się zaprzeczyć, że jakość tanich ubrań w popularnych sklepach jest coraz niższa. To nie jest przypadek i przymusza do kupowania coraz nowych ubrań co sezon. To tylko napędza gorączkę zakupów, a klient wchodzący do sklepu zwykle ma jeden cel: kupić dużo i jak najtaniej. Pamiętajmy jednak jaka jest prawdziwa cena. Tkaniny będą produkowane w prowizorycznych tkalniach i farbiarniach, a trujące ścieki trafią prosto do rzek i dalej do oceanów. Szwalnie będą zatrudniać dzieci w zagrażających życiu warunkach. Młode kobiety będą pracować bez dostępu do wyjść awaryjnych, bez przerw, po 12, a nawet 18 godzin na dobę, pod karą fizycznej przemocy, w warunkach wręcz niewolniczych, z wynagrodzeniem poniżej $2 dziennie, czyli poniżej poziomu ubóstwa wyznaczonego przez ONZ. Z ponad 100 milionów ludzi pracujących w branży tekstylnej w Azji, 80%-90% to kobiety, które pracują do 300 godzin miesięcznie i mają 2 dni wolnego w miesiącu. Szyją nam koszule za około 65 groszy za sztukę. Ja się wolę z takiej mody wypisać. Odradzam jednak wyrzucenia całej zawartości swojej szafy. Najrozsądniejsze jest jak najdłuższe używanie każdej posiadanej rzeczy, nie tylko ubrań. Długie użytkowanie oznacza mniejsze zapotrzebowanie na nową, kolejną produkcję i mniej odpadów na wysypiskach śmieci. Śmieci są bowiem kolejnym problemem branży odzieżowej. Okazuje się, że branża odzieżowa mogłaby spokojnie konkurować z przemysłem paliwowym jeśli chodzi o odpady i zanieczyszczenie środowiska. Organizacja Ellen MacArthur Foundation opublikowała raport, z którego wynika, ze co sekundę ciężarówka wypełniona odzieżą trafia na wysypisko lub do spalarni. Przerabia się tylko 1% zużytej odzieży, choć według pewnych szacunków na świecie sprzedaje się rocznie 1,75 tryliona sztuk odzieży! Można odnieść wrażenie, że szycie stało się od niedawna modne. Być może, ale jeśli to tylko moda, to najlepsza jaką można sobie wyobrazić. Jeśli szyję sama, to zdecydowanie jestem emocjonalnie związana z pracą moich rąk, nie wyrzucam ubrań szybko, używam ich przez lata, między innymi dlatego, że świadomie i z rozmysłem wybieram co chcę uszyć. Coraz lepiej poznaję swoje potrzeby i preferencje, dlatego moje wybory są trafniejsze. Godziny spędzone przy maszynie dają też czas na przemyślenia, z przekonaniem mogę zrezygnować z nowych zakupów, starać się wykorzystywać swoje zapasy i złożyć obietnicę, że będę częściej odwiedzać sklepy z używaną odzieżą.  
Kurtkę uszyłam mając 18 lat i nadal ją noszę.
Zdjęcia: Mariusz Lasota

Ciekawe linki

4 comments

  1. Moniko, gratuluję! Brakowało Ciebie w naszym gronie blogujaco-szyjacym! Od dawna podziwiam Twoje prace na Insta i jestem za kazdym razem pelna podziwu dla Ciebie. Co do mody na szycie: niech trwa jak najdłużej. To my, szyjac, nadajemy naszym ubraniom jakość na dlugie lata, nie metka.
    Powodzenia w blogowaniu i do nastepnego postu.

    1. Bardzo dziękuję Jolu, będę się starać i tworzyć coś godnego uwagi.

  2. Ale super! Fajnie, ze tu jesteś 🙂
    Co do mody na szycie, ogólnie szycia mam mieszane uczucia… bierze się to z wieloletnich obserwacji. Chodzi mi przede wszystkim o podejście i ze strony osób szyjących i klientów. Myślę, że duże znaczenie ma tu nasze mniemanie o sobie, pokora, szacunek wobec innych itp. Ja jestem z tych co maja ogromną pokorę do krawiectwa, nawet teraz nie uważam, ze moje umiejętności pozwalają uważać się za nie wiadomo jaką krawcową, uważam po prostu, ze szyć potrafię. Moja droga krawiecka to kawał ciężkiej życiowej lekcji, droga nie usłana różami, ale łzami, olbrzymią ilością złamanych igieł, metrami zepsutych materiałów, czasami desperacją, wyrzeczeniami i często brakiem wsparcia osób innych Ale mimo tego wszystkiego cieszę się, ze jestem tu gdzie jestem. Gdyby nie moja miłość i bezgraniczne oddanie tej pasji, nie było by mnie tutaj. Dlatego też z przykrością muszę stwierdzić, że… jak widzę osoby początkujące, które nieudolnie same potrafią coś uszyć, a próbują uczyć innych a nawet sprzedają w sieci, jest mi po prostu smutno, bo nie raz miałam sposobność pisania z osobami, które takowe rzeczy miały okazję kupić. Rozumiem, że każdy chce zarobić, że ktoś kto nauczył się naciskać pedał maszyny nagle zmienia się w producenta odzieży na sprzedaż. Ale cóż, każdy ma wolną wolę i może robić co chce. Dla mnie krawiectwo jest czymś w czym mogę się bezgranicznie realizować, spełniać swoje marzenie i te większe i te mniejsze. Ty Moniko, masz to w genach, świetnie, że miałaś z kogo brać przykład a jak teraz przekujesz to we wpisy na blogu. Będę tu z ogromną przyjemnością gościć.
    Pozdrawiam Beata.

    1. Cześć Beatko,
      Dziękuję za opinię. To dotyczy każdego zajęcia i fachu, może niektórzy nie czują dobrze, że muszą coś jeszcze dopracować, aby sprzedać swoją usługę. Ale dla siebie zawsze można szyć i to bardzo popieram. Ucząc się robi się jednocześnie coś pożytecznego i satysfakcjonującego. Dla mnie ważna jest ta możliwość wyżycia się kreatywnego. Pozdrawiam

Leave a Reply